Dochodzenie roszczeń bezpośrednio przez obligatariuszy

Wielokrotnie zdarza się, iż ustanowieni przez emitenta administratorzy hipoteki nie realizują swoich obowiązków lub podejmują tylko działania pozorne. Nie chodzi tu tylko o sytuację, w której administrator mozolnie prowadzi rozmowy z emitentem lub nie podejmuje żadnych działań. Z doświadczenia wynika, iż wielu obligatariuszy skarży się, iż wyznaczony przez emitenta administrator hipoteki (który zgodnie z założeniem miał strzec ich interesów) unikał z nimi kontaktu, nie odpowiadał na pisane do niego wiadomości lub podejmował jedynie pozorne działania, które nie miały na celu ochrony interesów obligatariusza – co w sposób oczywisty jest sprzeczne z prawem.

W takiej sytuacji obligatariusz miał związane ręce i w zasadzie był pozbawiony możliwości samodzielnej ochrony swych interesów – był zdany na „łaskę” administratora hipoteki, który jako jedyny mógł działać w jego imieniu. Sytuacja ta uległa zmianie na skutek podjęcia przez Sąd Najwyższy uchwały – obligatariusz zyskał bowiem prawo do samodzielnego dochodzenia swych praw i nie musi on w tym zakresie współpracować z administratorem hipoteki. Bierność administratora hipoteki nie jest już przeszkodą dla samodzielnego dochodzenia praw przez obligatariusza.

Rynek obligacji korporacyjnych w Polsce od kilku lat przeżywa prawdziwe oblężenie i nie chodzi tu tylko o okoliczność, iż inwestorzy mają coraz szerszy wybór obligacji, w które mogą zainwestować. Obligacje stały się, zarówno dla osoby poszukującej alternatywnego instrumentu inwestowania środków jak i podmiotów poszukujących prywatnych partnerów gospodarczych, ciekawą alternatywą dla lokat bankowych. Inwestor otrzymywał bowiem korzystniejszą ofertę w zakresie oprocentowania zainwestowanego kapitału, niż mógłby otrzymać w komercyjnym banku, emitent zaś mógł w elastyczniejszy sposób regulować zakres swych obowiązków względem inwestora.

Częstokroć jednak pod „ładną i kolorową okładką” folderów oraz broszur informacyjnych dotyczących inwestycji, na które środki przeznaczył inwestor, kryło się wiele zagrożeń, o których inwestor dowiadywał się najczęściej dopiero z upływem ustalonego z emitentem dnia wykupu obligacji. Powodowało to istotny problem po stronie obligatariusza, w zakresie dochodzenia swoich roszczeń

Najczęściej spotykanym zagrożeniem związanym z obligacjami korporacyjnymi w dalszym ciągu pozostaje niewypłacalność emitenta, ewentualnie brak dochowania terminów wynikających z warunków emisji. W takiej sytuacji preferencyjne traktowani, w kontekście przyszłej egzekucji, są obligatariusze posiadający zabezpieczenia hipoteczne wykonania zobowiązania przez emitenta. Wówczas nadzór nad ustanowioną hipoteką sprawuje administrator hipoteki. Dotychczas problem pojawiał się jednak w sytuacji, gdy działania administratora były tylko pozorne i nie prowadziły do skutecznej windykacji praw obligatariuszy. Powyższe nie powinno dziwić. Administrator hipoteki był bowiem wyznaczany przez samego emitenta – tym samym obligatariusze nie mieli żadnego wpływu na jego osobę (dłużnik zatem dokonywał wyboru osoby, która będzie kierowała przeciwko niemu roszczenia – co już z samego założenia wydaje się dyskusyjne ze względu na równowagę kontraktową stron).

Co w takiej sytuacji mógł zrobić obligatariusz celem dochodzenia swoich praw?

Wskazania wymaga, iż o ile zabezpieczenie w postaci hipoteki na majątku nieruchomym emitenta (o ile w ogóle zostało ustanowione) nie powodowało wątpliwości w zakresie możliwości samodzielnego egzekwowania roszczenia przez obligatariusza ze wskazanego składnika majątku. Emitent odpowiada bowiem całym swoim majątkiem względem obligatariusza. W sytuacji jednak gdy zabezpieczenie takie ustanowiono na nieruchomościach podmiotu trzeciego (np. spółce córce emitenta), samodzielne występowanie przez obligatariusza – z pominięciem administratora hipoteki – mogło być uznawane za niedopuszczalne w świetle przepisów ustawy o obligacjach.

Dlaczego tak się działo? Otóż z brzmienia przepisów ustawy o obligacjach wynika, iż administrator hipoteki, wykonuje prawa i obowiązki wierzyciela hipotecznego we własnym imieniu, lecz na rachunek obligatariuszy – co może oznaczać, iż celem zaspokojenia z nieruchomości będącej przedmiotem zabezpieczenia roszczenia przysługującego przeciwko dłużnikowi hipotecznemu, może występować wyłącznie administrator hipoteki, nie zaś sam obligatariusz. Legitymacje do wystąpienia z powództwem celem zaspokojenia z zabezpieczonej nieruchomości (wedle powyżej wykładni) miał zatem tylko administrator hipoteki i to od jego woli zależało czy pozew taki zostanie wniesiony do Sądu.

W sytuacji gdy administrator hipoteki w ogóle nie realizował powyższego obowiązku lub realizował go jedynie pozornie, obligatariusz był pozbawiony realnej możliwości dochodzenia swych praw i odzyskania zainwestowanych środków. Powyższa wykładnia zacytowanego przepisu jest zatem oczywiście sprzeczna z interesem obligatariusza i powoduje usankcjonowanie niemożności samodzielnego dochodzenia praw w sytuacji, gdy administrator hipoteki z różnych powodów nie realizuje swych obowiązków.

Nie tak dawno, bo w dniu 27 lutego 2020 roku, Sąd Najwyższy wydał przełomową uchwałę, w którym jasno wskazał, iż obligatariuszowi przysługuje legitymacja do dochodzenia od dłużnika rzeczowego zaspokojenia z nieruchomości obciążonej hipoteką zabezpieczającą roszczenia z obligacji – co stanowi istotne przełamanie dotychczasowego stanowiska przedstawicieli doktryny prawniczej.

Co prawda, na dzień dzisiejszy nie zostało sporządzone uzasadnienie do powyższej uchwały Sądu Najwyższego, jednakże podkreślenia wymaga okoliczność, iż niewątpliwie stanowi ona krok milowy na drodze ochrony interesów obligatariuszy w przypadku zaniechań ze strony administratora hipoteki.

Niezależnie od powyższego i od ustanowionych w warunkach emisji zabezpieczeń roszczeń z tytułu obligacji istnieją również inne drogi odzyskania swoich należności z obligacji (obligatariusz nie jest ograniczony do zaspokojenia z nieruchomości będącej zabezpieczeniem danej emisji obligacji) – co jednakże wymaga indywidualnego podejścia do każdej ze spraw.

Nadto podkreślenia wymaga, iż w sprawach dotyczących wykupu obligacji korporacyjnych ważnym czynnikiem niezmiennie pozostaje czas. To od decyzji obligatariusza zależy czy uda się odzyskać zainwestowanie środki i w jakiej wysokości. Z dotychczasowego doświadczenia spraw prowadzonych przez Kancelarię, nazbyt czytelnie wynika, iż szybko podjęta decyzja w sprawie rozpoczęcia działań prawnych zwiększa szanse na wyegzekwowanie roszczenia. Często bowiem majątek emitenta nie jest wystarczający na zaspokojenie roszczeń wszystkich obligatariuszy, co sprowadza się do prostej zasady:  „kto późno przychodzi, sam sobie szkodzi”.

 

Autor: Mikołaj Baczyński

Tagi:
Brak komentarzy

Napisz komentarz