BIK – najważniejsze informacje

Co jakiś czas do kancelarii przychodzą klienci z prośbą o wystosowanie pisma do BIK’u z wnioskiem o usunięcie przetwarzanych w tej bazie danych kredytowych. Za każdym razem chodzi o negatywne dane kredytowe, a podstawą zazwyczaj jest argument, że kredyt już został spłacony. Taka prośba, jak ta opisana wyżej, obarczona jest kilkoma nieprawidłowościami. Poniższy tekst ma na celu krótkie wyjaśnienie różnicy pomiędzy BIK a BIG oraz wskazanie podstaw przetwarzania danych w tym pierwszym oraz ich usunięcia.

BIK, czyli Biuro Informacji Kredytowej, to instytucja powołana na mocy art. 105 ust. 4 Prawa bankowego. Organizacyjnie stanowi ona odrębną spółkę, jednakże z punktu widzenia klienta banku należy ją postrzegać jako bazę danych, w której zmian może dokonywać wyłącznie bank. Tym samym brak jest podstaw dla skierowania pisma „do BIK’u”, bowiem podmiot ten działa wyłącznie w oparciu o dyspozycje banków. Tutaj zarysowuje się podstawowa różnica między BIK a BIG (Biuro Informacji Gospodarczej), którego działanie jest regulowane odrębną ustawą (Ustawa z dnia 9 kwietnia 2010 r. o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych).

Skoro już ustaliliśmy, że BIK to jedynie baza, do której bank wprowadza dane i z której te dane usuwa, określmy przesłanki tego przetwarzania. Z treści art. 105a Prawa bankowego wynika, że bank, pozostając z kredytobiorcą w stosunku zobowiązaniowym, może przetwarzać określone dane (wymienione w ust. 1b) na podstawie ustawy. Nie jest zatem wymagana zgoda klienta banku. Zaznaczmy tutaj, że regulacje te, jak i wskazywane w dalszej części, dotyczą wyłącznie osób fizycznych – zarówno konsumentów jak i przedsiębiorców. Co do zasady, po zakończeniu stosunku zobowiązaniowego (np. spłaceniu pożyczki) bank może przetwarzać dane tylko w oparciu o świadomie udzieloną zgodę. Zgoda ta może być w każdej chwili odwołana. Z punktu widzenia klienta banku opłacalnym jest udzielić takiej zgody po terminowo spłaconym zobowiązaniu, aby budować sobie tzw. pozytywną historię kredytową.

Problemy zaczynają się w sytuacji, w której kredytobiorca nie zawsze terminowo spłacał zobowiązanie lub zaprzestał je spłacać, a wyciąg z BIK świeci się na czerwono. Wówczas to, czy bank będzie mógł dalej przetwarzać dane pomimo spłaty zaległości zależne jest od trzech czynników. Po pierwsze, zwłoka ta musi trwać dłużej niż 60 dni. Po drugie, po upływie tych 60 dni bank musi poinformować kredytobiorcę o zamiarze przetwarzania informacji o zwłoce (braku spłaty). Po trzecie, od chwili skutecznego poinformowania klienta musi upłynąć kolejne 30 dni zwłoki z uregulowaniem należności na rzecz banku. Jeśli wszystkie trzy powyższe przesłanki zostaną spełnione, bank będzie mógł przez 5 lat od zakończenia umowy przetwarzać dane kredytobiorcy, a tym samym przez te 5 lat zaciągnięcie nowego kredytu będzie znacznie utrudnione.

Szczególną uwagę zwracamy na drugą przesłankę spośród wymienionych powyżej, tj. poinformowanie o zamiarze przetwarzania danych w trybie z art. 105a ust. 3 Pr.bank. Taka informacja musi być wyraźna i musi dotrzeć do klienta. Ciężar dowodu, że klient otrzymał taką informację w sposób zrozumiały i umożliwiający zapoznanie się z nią, spoczywa na banku. Dla przykładu, za takie poinformowanie nie można uznać powiadomienia w portalu obsługi klienta na stronie banku.

Bank, w razie nie wyrażenia zgody na przetwarzanie danych w BIK bądź braku spełnienia powyższych przesłanek, zobowiązany jest po zakończeniu stosunku obligacyjnego doprowadzić do wykreślenia danych. Jeżeli jednak tego nie uczyni, kredytobiorca może przedsięwziąć różne kroki. Pośród nich, oczywiście poza reklamacją do banku, jest skarga do Prezesa UODO, lub – co w mojej ocenie dalej idące – powództwo o złożenie zastępczego oświadczenia woli z art. 64 Kodeksu cywilnego.

Rzadko się zdarza, że bank tak po prostu nie usuwa danych z BIK. Zazwyczaj wiąże się to z bardziej złożonym stanem faktycznym, jak np. unieważnienie umowy (wówczas oczywiście nie ma podstaw do przetwarzania danych w BIK) lub stwierdzenie nieskuteczności wypowiedzenia umowy. W odniesieniu do tego drugiego warto wspomnieć sytuację, która niedawno miała miejsce. Na skutek opóźnienia w płatności bank wypowiedział umowę kredytu i pozwem dochodził zapłaty pozostałej zaległości. Sąd stwierdził, że wypowiedzenie było nieskuteczne i powództwo oddalił.  Bank od uprawomocnienia się wyroku nie dochodził zapłaty ani całości należności ani nawet rat z tytułu zwrotu kapitału. Umowa tym samym dalej obowiązywała, zaś kredytobiorca nie chciał jej wypowiedzieć, bowiem naraziłby się na konieczność zwrotu całej kwoty. Bank z kolei nie podejmował żadnych działań. Doradztwo w tego typu sytuacjach wykracza już jednak poza standardowe ramy i służy wyłącznie jako przykład bardziej złożonych stanów faktycznych.

 

Autor: Jakub Kędziora

Brak komentarzy

Napisz komentarz